Ze Szczecina na
Pinnower Moor

40 minut autem. Plan na dzień, plan na weekend, i lista rzeczy których nie zabierzesz — a potem będziesz żałować. Bez turystycznej papki. Z błotem w standardzie.

Ze Szczecina — 37 km, krócej niż do Kołobrzegu po lody

Jedziesz przez Gryfino, mijasz Schwedt, skręcasz w kierunku Gerswalde i nagle jest cicho. Tak cicho, że słyszysz własne myśli — co dla niektórych może być nieprzyjemnym doświadczeniem. 37 kilometrów, 40 minut. Bez autostrady, bez korków, bez tego uczucia że „jeszcze daleko". Ostatnia stacja benzynowa jest w Schwedt. Ostatni sklep też. Potem jest już tylko droga, las i pytanie, czy na pewno masz dość wody w samochodzie.

37 km
ze Szczecina
40 min
bez korków
0 zł
winiety / opłaty

Z Gorzowa — 95 km, ale warto

Z Gorzowa Wielkopolskiego jedziesz przez Kostrzyn nad Odrą i dalej przez Schwedt. Jakieś 95 kilometrów, godzina dwadzieścia. Trochę dalej niż ze Szczecina, ale nadal bliżej niż do Berlina. I zdecydowanie bliżej niż do jakiegokolwiek torfowiska w Polsce, które wyglądałoby tak jak to. Po drodze mijasz Odrę, mijasz granicę, mijasz Schwedt — i nagle jesteś w miejscu, gdzie nikt nie mówi po polsku, nikt nie sprzedaje zapiekanek i nikt nie pyta czy masz paragon.

Z Berlina — 87 km, dla porządku

Jeśli akurat jesteś w Berlinie — A11 w kierunku Prenzlau, zjazd Gerswalde. 87 km, godzina dziesięć. Ostatni sensowny supermarket i stacja benzynowa to Oranienburg albo Templin. Berlińczycy znają to miejsce od lat i jeżdżą tu regularnie. Ty masz przewagę — ze Szczecina jest bliżej. Dwa razy bliżej. I nie musisz siedzieć w berlińskich korkach w piątkowe popołudnie.

8 godzin, jedno torfowisko, dużo błota

Realistyczny plan dnia — nie z broszury, z doświadczenia. Zakładam że jedziesz ze Szczecina, masz psa (albo nie — to torfowisko działa tak samo bez psa), i że nie masz nic przeciwko wróceniu do domu brudnym.

8:00
Wyjazd ze Szczecina
Kawa w drogę, woda dla siebie (i psa jeśli masz), ręczniki, worek na błoto. Tak, worek na błoto. Zaufaj mi.
8:40
Parking przy L100
Darmowy, nieutwardzony, miejsc jest dość bo nikt tu nie przyjeżdża. Dosłownie.
9:00
Szlak "Von Moor zu Moor"
11 km, 3-4 godziny w normalnym tempie. Częściowo nieutwardzone ścieżki. Tablice informacyjne o ptakach. Błoto po kostki w kilku miejscach. To nie żart — buty trekkingowe, nie adidasy.
13:00
Przerwa na jedzenie
Templin jest najbliżej jeśli chcesz usiąść w restauracji. Albo zabierz kanapki i jedz na ławce przy Pinnower See. Nikt cię nie pogoni.
14:30
Pinnower See
Jezioro tuż obok. Krótki spacer wokół. Pies może się ochłodzić (poza strefą chronioną). Ty też, jeśli masz odwagę — woda jest zimna nawet latem.
16:00
Powrót do auta
Brudny, zmęczony, z tym dziwnym uczuciem spokoju, które pojawia się kiedy przez 6 godzin nie sprawdzałeś telefonu.
17:00
Kolacja w domu
40 minut i jesteś z powrotem w Szczecinie. Na kolację zdążysz. Na prysznic — tym bardziej. I będziesz go potrzebować.

Dwa dni — zero atrakcji turystycznych

Mówię „zero atrakcji" w sensie: nie ma tu zamku, muzeum ani wesołego miasteczka. Atrakcją jest to, że tu nic nie ma. I że po dwóch dniach na torfowisku wracasz do domu z poczuciem, jakbyś był na tygodniowym urlopie. To działa — szczególnie jeśli na co dzień siedzisz w biurze i twój kontakt z naturą ogranicza się do doniczki na parapecie.

Plan weekendu

Dzień 1: Przyjazd, zakwaterowanie, szlak Von Moor zu Moor (11 km). Kolacja w Templin albo gotowanie w domku — zależy od budżetu i ambicji kulinarnych.
Dzień 2: Pinnower See + okolice Templin. Są miejsca gdzie pies może się wykąpać. Ty też. Wyjazd po południu. W Szczecinie przed zmrokiem.

Nie ma tu zamku, muzeum ani wesołego miasteczka. Atrakcją jest to, że tu nic nie ma. I właśnie dlatego tu przyjeżdżasz.

— Pinnower Gordon

Co zabrać — i czego nie zabrać

Listę robię na podstawie błędów które sam popełniłem. Albo popełniłby każdy, kto pierwszy raz jedzie na niemieckie torfowisko myśląc że to „taki spacer".

Zabierz

Buty trekkingowe — wodoodporne. Adidasy nie przeżyją pierwszego kilometra.
Woda — 2 litry na osobę minimum. Tam nie ma sklepu. Serio, nie ma.
Ręczniki z mikrofibry — duże. Na siebie i na psa.
Worek na błoto — na buty, na ubrania, na wszystko co było czyste rano.
Kurtka przeciwdeszczowa — pogoda zmienia się szybciej niż twój nastrój.
Powerbank — zasięg jest słaby, GPS żre baterię.

Zostaw w domu

Białe buty — nie komentuj, widziałem to.
Oczekiwania — to nie jest park z ławkami co 200 metrów.
Plan B — tu nie ma planu B. Jest torfowisko i jest powrót do auta. Tyle.

Dlaczego nie Spreewald

Spreewald to taki Uckermark, tylko z 2,5 miliona turystów rocznie, kolejkami do kajaków i cenami jak w centrum Berlina. Psy na większości łodzi nie są mile widziane. Parkowanie to koszmar. I wszędzie stoją ludzie z telefonami robiąc zdjęcia ogórkom. Uckermark ma ułamek tego ruchu, zero tłumów i psa możesz zabrać wszędzie — pod warunkiem że jest na smyczy. Decyzja jest prosta. Chyba że lubisz ogórki.

Na dłużej
Noclegi w Uckermark →
Z psem
Przepisy i dokumenty →